-Panno Sulivan co zapamiętałaś z tej lekcji? - zapytała mnie pani Flicker
Nie lubię kiedy ktoś się tak do mnie zwraca, a szczególnie gdy wyrywa mnie z zamyślenia.
-Umm.. - tłumaczyłam się pani łapiąc się za kark.
- Żeby to mi było ostatni raz.- ostrzegła wracając do prowadzenia lekcji
Po ostatnich dziesięciu minutach zadzwonił dzwonek. Na szczęście to była moja ostatnia lekcja.
Wychodziłam z budynku. Poczułam narastający ból na przedramieniu za które trzymał mnie Eryk.
-Kochanie, możesz mnie puścić? To boli!- zapytałam sycząc z bólu.
- Och. Przepraszam, zapomniałem się. Spodkajmy się. Ty, ja i Tina. -
Tina była moją przyjaciółką, znamy się od kąd pamiętam.
-Okej. - powiedziałam nie poruszając tematu mojego bolącego przedramienia.
- czekamy na ciebie o 14 w kawiarni koło szkoły. - zostawił na moim policzku mokrego całusa i odszedł.
Kiedy doszłam do domu spojrzałam na zegarek który wskazywał 13.30 bez żadnych zbędnych poprawek odrazu wyszłam z domu. Szłam wolno ale i tak wyrobiłam się przed czasem. Spojrzałam przez szybę w kawiarni. To co ujrzałam zapadło mi dech w piersi. Przy stoliku siedział mój chłopak i Tina, Eryk chamsko obmacywał ją i całował.
Brzydzę się nimi. Weszłam pędem do kawiarni krzycząc odrazu gdy podeszłam do stolika.
Tina wydawała się być bardzo zdziwiona.
- Ty świnio! - krzyknęłam uderzając chłopaka w klatkę piersiową gdy wstał.
- Przykro mi Katie. Chciałem ci powiedzieć o tym już dawno. - odpowiedział bez entuzjastycznie.
Wyszłam z kawiarni. Musiałam trochę się opanować. Szłam pustymi uliczkami Londynu myśląc o teraźniejszości. Zdrada nie dawała mi spokoju, a co więcej uświadomiłam sobie że na świecie nie mam już nikogo. Moja mama umarła a ojciec.. Ojciec ma odsiadkę w więzieniu, dożywocie za potrójne zabójstwo. Mieszkam sama w rozpadającym się domku. Opieka społeczna jeszcze mnie nie znalazła. Szłam jednym z kilkunastu mostów dzielących mój dom od tego okrutnego miejsca zwanego kawiarnią. Nagle wpadłam, jak dla mnie, na genialny pomysł. Słyszałam wiele o moście w San Francisco. Most samobójców. Właśnie tam mam zamiar się wybrać. Mimo że dzieli te dwa miejsca połowa świata wybiorą się tam.
*5 dni później*
Jestem w końcu. Po wielu ucieczkach przed kontrolerami biletów i przesiatkami, jestem!
Most Golden Gate Bridge .. Jest taki piękny.. I rozległy.. Spojrzałam w dół mostu. Stąd do rzeki jest z 3 m, upadek byłby naprawdę bolesny, Ale za to szybki. Prąd wodny płynął szybko. Odziwo na moście było pusto. Nie było ani jednej żywej duszy. Teraz albo nigdy, pomyślałam i przeszłam przez barierkę. Gdy miałam już ze sobą skończyć ktoś mocno złapał mnie za ramiona i wciągnął na most.
- Oszalałaś dziewczyno?! - usłyszałam surowy ale piękny i czysty głos. - chciałaś się zabić?!
- T-tak..- od powiedziałam i spojrzałam na mężczyzne. W okół niego zebrało się jeszcze czterech mężczyzn. O dziwo TYLKO mężczyzn..
===================================================
Podoba się?
Proszę o komentarze! Każdy komentarz to dla mnie motywacja!! C:
Nie mogę się doczekać nexta!
OdpowiedzUsuń